Strona główna Trasy O nas Sklep Blog Współpraca NARZĘDZIA ROWERZYSTY Koszyk Kontakt
Trasy rowerowe / 17.07.2025

Pradziad zupełnie inaczej

Pradziad zupełnie inaczej

Są takie trasy, które nie są ani najbardziej techniczne, ani najbardziej popularne. Nie wypluwają płuc, ale dają Ci coś innego – satysfakcję, która nie pochodzi z segmentów na Stravie, tylko z poczucia: „To było moje. Tylko moje.”

Trasa na Pradziada, którą Ci pokażemy, nie zaczyna się w Jeseniku, Karlovej Studance ani Koutach nad Desnou. Zaczyna się w… Prudniku. I nie, nie popełniliśmy błędu.

To pętla, która prowadzi Cię przez zapomniane doliny, powodziowe krajobrazy, niedostępne przełęcze, a na koniec pozwala zobaczyć Pradziada z innej perspektywy – tej, której nie ma na pocztówkach. Tę trasę pokochają Ci, którzy jeżdżą dla widoków, ciszy i zaskoczeń za każdym zakrętem.

Spokojny początek do mocnej jazdy

Na dzień dobry masz porządny, bezpłatny parking – to już coś. Nie musisz kombinować, gdzie zostawić auto ani czy ktoś Ci wybije szybę. Prudnik żegna nas zielenią ogródków działkowych, a Ty od razu czujesz, że dziś będzie dobrze.

Wjeżdżasz w Dolinę Złotego Potoku – nazwa jak z bajki, a teren jest równie bajkowy. Asfalt jest, czasem lepszy, czasem gorszy, czasem zabrany przez wielką wodę. Po drodze spotykasz więcej bocianów niż samochodów.

Pierwszy punkt orientacyjny? Jarnołtówek. Mały, spokojny, z klimatycznym kościółkiem, za którym… zaczyna się pierwszy test.

Pierwsze WOW

To jeszcze nie Pradziad, ale już możesz poczuć zapach potu i nadchodzącej przygody. Podjazd jest krótki, ale konkretny – i kończy się tak, jak lubimy najbardziej: panoramą Jesioników, która wbija w siodełko. Gdyby był czas – można by tu siedzieć godzinami. Ale my jedziemy dalej.

Zjeżdżamy dynamicznie do Głuchołazów – ale uwaga: nie sugeruj się starą mapą. Po powodzi z września 2024 r., wiele odcinków szlaku EuroVelo 9 wzdłuż rzeki jest zniszczonych i zamkniętych. Trzeba odbić na drogę główną.

Po przekroczeniu granicy, między Mikulovicami a Jesenikiem widać skalę zniszczeń. Mosty odbudowywane, drogi z piaskiem i błotem, a my lawirujemy między utrudnieniami, jak zawodowcy.

EV9 (a w czeskim oznaczeniu szlak rowerowy nr 4) prowadzi Cię do Jesenika. W dużej mierze jedziemy bocznymi ścieżkami, ale główna droga jest nieunikniona na kilku odcinkach - ze względu na zniszczenia powodziowe. Ale zawsze gdy tylko się da – trasa korzysta z cichszych opcji.

Cervenohorske Sedlo

Po wyjeździe z Jesenika, kierujesz się szlakiem rowerowym nr 6210. Ruch się zmniejsza, otwiera się przestrzeń, a Ty szykujesz się psychicznie: czas na jeden z najfajniejszych podjazdów w Jesionikach.

Droga na Cervenohorske Sedlo to klasyk. Jeżdżą tam kolarze, motocykliści. Ale asfalt szeroki, tempo swoje, a widoki z zakrętów – takie, że nogi mniej bolą.

Na górze – bar, toaleta, ładowarka, może kofola, może piwko bezalko. Zasłużyliśmy. Bo właśnie tu zaczyna się najważniejszy etap.

Pradziad nie wybacza, ale daje wszystko

Z Sedla do Pradziada jest jeszcze 12 kilometrów. Z czego ostatnie 6 to czysta walka. Asfalt? Zapomnij. Tutaj znajdziesz raczej kamienie, korzenie, kładki, błoto. Niektórzy będą tu prowadzić rower. Inni – się zakochają.

Ale to nie ma znaczenia. Bo widoki, które otwierają się z kolejnych kilometrów, są po prostu nie do opisania. To nie jest klasyczny podjazd na Pradziada, który znasz z parkingu w Karlovej Studance. Tu jesteś z boku, na dziko, w wersji RAW.

Mijasz torfowiska, drewniane pomosty, schronisko Ovcarna, wreszcie dojeżdżasz na szczyt z wieżą. Jest asfalt, są tłumy, ale Ty już swoje zrobiłeś. Możesz spojrzeć z góry z dumą – bo tu dotarłeś nie z popularnej strony, tylko swoją własną drogą (z naszą pomocą).

W dół… i dalej przygodowo

Zjeżdżamy klasykiem do Karlovej Studanki, a potem przez Vbrno kierujemy się na Mnichov. Tu możesz odbić do lasu i uciec od ruchu – my jednak zostajemy na szosie. Jest spokojnie, bezpiecznie, a przede wszystkim pięknie!

W Hanusovicach zaczyna się kolejna przygoda: Droga Drwali. Brzmi romantycznie? Nie do końca. To odcinek, na którym asfalt był kiedyś. Dziś trzeba uważać – dziury, błoto, ślady ciężkiego sprzętu. Ale warto, bo to dziki fragment bez ludzi i aut.

Ostatnia prosta i dzika granica

Od Janova zjeżdżasz przyjemnie w dół. Za wiaduktem kolejowym w Jindrichovie skręcasz w lewo i… wracasz do Polski. Cicho, bez szumu, bez tabliczek.

Lasem Prudnickim docierasz do Dębowca, zjeżdżasz do Prudnika, zamykasz pętlę. 130 km. 2000 metrów w pionie. Setki historii do opowiadania.

Czy to trasa dla każdego?

👉 Jeśli szukasz emocji i widoków, a nie idealnych nawierzchni – TAK.
👉 Jeśli jeździsz gravelem, lub szosą na oponie 32+ – TAK.
👉 Jeśli szukasz swojej konkretnej trasy z charakterem – TAK.
👉 Jeśli chcesz poczuć, że wiesz coś, czego inni nie wiedzą – zdecydowanie TAK.

To nie jest trasa z Insta (chyba, że z naszego). To nie jest najłatwiejszy sposób na Pradziada. Ale to najbardziej satysfakcjonująca trasa, jaką możesz zrobić w Jesionikach.


Zobacz mapę i pobierz GPX

← Powrót do listy wpisów