Dwa Rowery – Natalia i Mateusz
  • Home
  • Blog
    • Podróże
      • Polska
      • Czechy
      • Niemcy
      • Szwajcaria
      • Francja
      • Hiszpania
      • Włochy
      • Austria
    • Pozostałe
      • Motywacja
      • Przemyślenia
    • Wyścigi
    • Recenzje
  • Współpraca
  • Sklep
    • Koszyk
    • Regulamin sklepu
    • Polityka prywatności
    • Zasady

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

·

1 maja, 2018
dopóki walczysz

Lubię żyć według planu. Od poniedziałku do piątku pobudka o 6:30, 8 godzin w pracy, wyjście na rower, wieczór, sen. Wszystko jasne i klarowne. Nie lubię, gdy któryś element tego planu ulega modyfikacji, w szczególności gdy dzieje się tak niekoniecznie z mojej winy. A to czasami trzeba zostać dłużej w pracy, a to pociąg wiozący mnie do domu nie odjedzie o czasie, to się zdarza. Podobnie jest w weekendy. Mniej więcej od środy śledzę wszelkie możliwe prognozy pogody by móc logistycznie ułożyć rozkład poszczególnych dni. Jest to dobre i praktyczne, lecz do czasu… aż plan zostanie zniweczony.

Ten wpis miał się zaczynać zupełnie inaczej. Zapewne użyłbym wyszukanych metafor by opisać mgłę i orzeźwiający chłód powietrza. Tak naprawdę było mi zwyczajnie kurwa zimno, a widoczność była organiczona wcale nie przez gęstość mgły, a przez panującą noc. Widziałem tylko rozświetly asfalt przez diody lampy. Miałem nadzieję na pierwszy w tym roku konkretny trip. Trasa była ułożona, carbo-loading wieczorno-poranny miał dać energię na co najmniej kilka godzin kręcenia. Budziłem się gdy Ty słodko śniłeś o karkówce z grilla, ewentualnie wracałeś po imprezie z Bezsenności. Z domu wyruszyłem, gdy było jeszcze całkowicie ciemno.

Nic nie zapowiadało wielkiej tragedii, choć tak naprawdę zapowiadało ją wszystko. Piątek trzynastego? U mnie zaczął się już w środę. Wracając po wieczornej rundce po podwrocławskich drogach, dosłownie pod domem zrzuciło mi łańcuch, który próbując jeszcze wskoczyć niefortunnie zaklinował się pomiędzy korbą a ramą niszcząc blaszkę, która miała przed tym łańcuchem ramę chronić. Jakoś przeżyłem pierwsze rysy na lakierze – i na szczęście tylko na nim – poleciałem do Decathlona, który był jedynym wieczorem otwartym sklepem i kupiłem coś o nazwie „bike protector” by móc zakleić i osłonić to felerne miejsce.

Wówczas napisał do mnie Adam, który podsunął pomysł zamontowania „chain catcher’a”. Co to u licha, do diabła jest? – pomyślałem. Okazuje się, że jest dość prosty i wydawało by się banalny sposób by móc chronić ramę i nie denerwować się spadającym łańcuchem. Patent dość młody, bo ujrzał światło dzienne w 2008 roku przed igrzyskami w Pekinie. Kawałek aluminiowej blaszki blokuje łańcuchowi zejście z korby w kierunku ramy. Genialne! Ale ów ustrojstwo okazało się dość drogie. W zależności od producenta, a jest ich raptem kilku, kosztuje od czterdziestu paru do stu pięćdziesięciu złotych. Wybrałem opcję po środku, polecaną i zachwalaną przez wszystkich.

Dwa kolejne dni spędziłem to na demontażu korby, to na wykręceniu przerzutki i zamontowaniu wspomnianego ustrojstwa. Dwa dni bez jeżdżenia, które kwietniową porą są dla mnie tym, czym brak dragów dla narkomana wywołały głód, który miał zostać poskromiony w trakcie weekendu. Sobota, luźna, do sprawdzenia, czy wszystko co zostało przeze mnie odkręcone funkcjonuje jak należy. Nie było przeciwskazań, aby spróbować rzucić się na głębszą wodę. Tego właśnie potrzebowałem.

Misternie ułożony plan runął już o 5:25, gdy tuż za Skałką wymieniałem pierwszą detkę. Prawdopodobnie przejechałem przez coś ostrego, czego nocą nie dostrzegłem przecinając zupełnie oponę. Szybka akcja, powrót do domu, wymiana opony na zapas trzymany w drugim zestawie kół i próba podjęcia trasy nieco krótszej, choć wciąż imponującej dla mnie. Mniej więcej godzinę po wyruszeniu z domu, tym razem przednie koło zaczęło dziwnie wichrować, co nie dawało mi spokoju. Zatrzymałem się i nie licząc przekleństw stwierdziłem „nie wierzę”. Przedni Continental, zachwalany przez co najmniej połowę kolarskiego świata również zdechł. Otarcie na boku i powstający balon dyskwalifikowały go do dalszej jazdy. Ponownie dokołowałem do domu, stosując scenariusz podobny do opisanego wcześniej.

Trzeciej próby wyjazdu w góry, bo tam właśnie miałem niedzielę spędzić nie podjąłem. Wzmagający się wiatr i coraz intensywniejsze słońce nie pozwoliły by na wiele, a w głowie i tak miałbym blokadę niepozwalającą na taką intensywność, jakiej bym od siebie oczekiwał. Ruszyłem więc w kierunku Miękini, gdzie odbywał się amatorski wyścig, o którym swego czasu Wam kilka słów wspomniałem. Na osławionych płytach w Wilkostowie zatrzymałem się na chwilę, próbując działania trybu slow-motion w mojej kamerce, zrobiłem kilka zdjęć i ruszyłem dalej. Nudnej trasy do Lubiąża i Wołowa nie będę opisywał, bo oprócz dziur, kilku hopek, oraz paskudnego bruku który można inteligentnie wyminąć nic ciekawego nie przeżyłem, ani nie zobaczyłem. Chyba, że wspomnieć wiatr, który wiejąc z siłą huraganu wzbudził we mnie refleksję, że może dobrze się stało, jak się stało, bo powrót z gór byłby koszmarny, a najpewniej skorzystałbym z mojej kolejowej legitymacji i rocznego biletu który posiadam.

Pech. Słowo, które używamy często, usprawiedliwiając swoje niepowodzenia, swoje porażki. Zawsze znajdujemy winowajcę dla swoich działań, choć tak naprawdę najczęściej sami jesteśmy sobie winni. Opony można było sprawdzić, kupić nowe i po prawdzie nosiłem się z takim zamiarem wciąż odkładając decyzję o zakupie, twierdząc że przecież mam na to jeszcze czas. Przerzutki też mogłem wyregulować (choć tego nienawidzę) i uniknąłbym wcześniejszych perypetii. Ale tego nie zrobiłem. Wracając, pod domem dostrzegłem baner z hasłem, które każdy chyba doskonale zna, choć pewnie nie ma świadomości kto jest jego autorem. „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. Ja poddać się nie zamierzam.

Tags: blog kolarski dzień na rowerze kolarstwo motywacja pech podróż podróże rowerowe
←Previous: Czy 400 kilometrów na rowerze to długi dystans?
Next: Z Wrocławia na Pradziada i z powrotem w 1 dzień→
Dwa Rowery – Natalia i Mateusz
  • Facebook
  • Instagram
  • TikTok
Używamy plików cookie na naszej stronie internetowej, aby zapewnić Ci najbardziej odpowiednie wrażenia, zapamiętując Twoje preferencje i powtarzając wizyty. Klikając „Akceptuję”, wyrażasz zgodę na używanie WSZYSTKICH plików cookie.
UstawieniaAkceptuję
Manage consent

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. These cookies ensure basic functionalities and security features of the website, anonymously.
CookieDurationDescription
cookielawinfo-checkbox-analytics11 monthsThis cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookie is used to store the user consent for the cookies in the category "Analytics".
cookielawinfo-checkbox-functional11 monthsThe cookie is set by GDPR cookie consent to record the user consent for the cookies in the category "Functional".
cookielawinfo-checkbox-necessary11 monthsThis cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookies is used to store the user consent for the cookies in the category "Necessary".
cookielawinfo-checkbox-others11 monthsThis cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookie is used to store the user consent for the cookies in the category "Other.
cookielawinfo-checkbox-performance11 monthsThis cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookie is used to store the user consent for the cookies in the category "Performance".
viewed_cookie_policy11 monthsThe cookie is set by the GDPR Cookie Consent plugin and is used to store whether or not user has consented to the use of cookies. It does not store any personal data.
Functional
Functional cookies help to perform certain functionalities like sharing the content of the website on social media platforms, collect feedbacks, and other third-party features.
Performance
Performance cookies are used to understand and analyze the key performance indexes of the website which helps in delivering a better user experience for the visitors.
Analytics
Analytical cookies are used to understand how visitors interact with the website. These cookies help provide information on metrics the number of visitors, bounce rate, traffic source, etc.
Advertisement
Advertisement cookies are used to provide visitors with relevant ads and marketing campaigns. These cookies track visitors across websites and collect information to provide customized ads.
Others
Other uncategorized cookies are those that are being analyzed and have not been classified into a category as yet.
SAVE & ACCEPT
 

Wczytywanie komentarzy...